Grembocki krzyczał, ale to legioniści wygrali
Tomasz Biliński
2010-02-08 08:21:54
,
Aktualizacja
2010-02-08 08:23:18
Dwa mecze w dwa dni, siedem bramek strzelonych, zero straconych. W sobotni poranek w szóstym sparingu podczas przygotowań do rundy wiosennej wicelider ekstraklasy Legia Warszawa wygrała z 16. zespołem Unibet I ligi Zniczem Pruszków 2:0. Spotkanie zostało rozegrane na bocznym boisku ze sztuczną trawą przy ulicy Łazienkowskiej 3.
Sparingi z podwarszawskimi drużynami nie były zbyt wymagające dla piłkarzy Jana Urbana. Przypomnijmy, że dzień wcześniej legioniści, grający teoretycznie drugim składem, zmietli z boiska Świt Nowy Dwór Mazowiecki (5:0). W sobotniej potyczce szkoleniowiec warszawian wystawił do gry zawodników, których możemy się spodziewać w meczach o ligowe punkty.
Nic więc dziwnego, że przez 90 min na boisku panowali piłkarze z "elką" na piersi. Szybko osiągnęli zdecydowaną przewagę w środku pola. Wymieniając wiele podań nie dali dojść do głosu rywalom. Za to trener gości Jacek Grembocki miał wiele do powiedzenia. Pieklił się i krzyczał przy linii bocznej tak głośno, że słyszeli go nawet kibice po drugiej stronie boiska, którzy oglądali spotkanie zza płotu od ulicy Myśliwieckiej. Pruszkowianie pozostawali jednak głusi na jego rady.
- Mecz był całkiem dobry i mógł się podobać. Podobnie jak w spotkaniu ze Świtem, graliśmy kombinacyjne i dzięki temu stwarzaliśmy sobie wiele bramkowych sytuacji. Ważne, że każdy z zawodników z pola rozegrał całe spotkanie. Zastrzeżenia mam jedynie do tego, że zamiast szybciej zakończyć akcje strzałem, zawodnicy niepotrzebnie szukali podaniem jeszcze lepszej sytuacji. Zwykle kończyło się to jej przerwaniem, a nawet stratą piłki - podsumował szkoleniowiec legionistów.
Z goli, które padły, warto wyróżnić ten zdobyty przez Piotra Gizę. Krykowany przez kibiców w rundzie jesiennej pomocnik oddał piekielnie mocny strzał z 25 metrów, trafiając w okienko bramki przeciwnika.
Grę kolegów przy linii bocznej oglądał Takesure Chinyama. Piłkarz z Zimbabwe, który był w piątek na konsultacji u doktora Christiana Schenka w Austrii, nie przywiózł dobrych wieści.
- "Tejksiu" musi jeszcze raz poddać się artroskopii kolana. Operacja odbędzie się we wtorek i do tego czasu musimy poczekać na informację, jak długo potrwa jego rehabilitacja. Mam nadzieję, że nie będzie to długo trwało - stwierdził trener Urban.
Legioniści, po wolnej niedzieli, dziś odbędą dwa treningi. Jutro natomiast wylecą na drugi obóz przygotowawczy. Tym razem będzie to Cypr.
- To będzie odwrotność do tego nad czym pracowaliśmy w Hiszpanii. Większą uwagę zwrócimy na taktykę i organizację gry. Na Cyprze dołączy do nas Chińczyk Dong Fangzhuo. Nie ukrywam, że przetestujemy jeszcze kilku innych zawodników - zakończył Jan Urban.
strona: 1 z 1